Talam RPG

KP Ethi da Bow

Go down

KP Ethi da Bow

Pisanie by Ethi da Bow on Pią Wrz 27, 2013 9:05 am

1. Imię: Rodzice nadali mi imię Ethi. Nazwisko po nich oczywiście też odzedziczyłem, a brzmi ono da Bow. Czyli razem daj to nam Ethi da Bow r*

2. Rasa:Skoro mam mamę Alogusa oraz tatę Alogusa to Gryfem chyba nie będę. Najzwyczajniej w świecie jestem Alogusem z plemienia Saturna [NZ].

3. Profesja lub dziedzina magii : Dawno temu gwiazdy rzekły, że zostanę wojownikiem. Ciała niebieskie się nie myliły. Zostałem łucznikiem i jak na Alogusa przystało wkładam w to wiele magii.

4. Ekwipunek: Po drugim najważniejszym wydarzeniu mojego życia  dostałem torbę i księgę magii.

5. Uzbrojenie:Cisowy, zdobiony łuk, no i oczywiście wszystkie potrzebne do niego rzeczy. Kołczan pełen strzał i karwasz na lewe przedramię . Dodatkowo mam dwie strzały o kolorowych grotach.

6. St. Niebezpieczeństwa:
Atak : 5
Obrona: 4

[b] 7. Historia, wygląd i rodzina* :

Moją historię trzeba zacząć od pierwszego najważniejszego wydarzenia mojego życia, czyli narodzin.  Było to dokładnie 1593 pełnie księżyca temu, czyli około 130 wiosen w innych krainach. Liczymy tak czas, nie tylko dlatego, że specjalizujemy się w astronomii, ale rownież dlatego, iż na naszych terenach panuje wieczna wiosna ( nie licząc śniegu w górach). W związku z tym, że pochodzę z plemienia Saturna, moimi rodzicami nie mógł być nikt spoza naszej braci. Dzięki dziadkowi a potem oczywiście ojcu płynęła we mnie krew pegaza. Od razu wyjaśnię, mój tato nigdy nie był różowy, nie miał wielkich puchowych skrzydeł na wierzchu, nie rosły mu tęczowe włosy i nie świeciła nad nim kolorowa, magiczna poświata. Więc po prostu ja też taki nie będę ... Pewne rzeczy ustaliliśmy, więc mogę przejść do właściwej historii.
Rodzice wychowywali mnie w pełnym tradycjonaliźmie oraz otaczali mnie miłością i zaufaniem. Prowadzili mnie po drogach życia, pokazując mi najważniejsze aspekty bytu Alogusa. Od nich nauczyłem się magii, astronomii, podstaw zielarstwa i walki. Po upłynięciu 184 pełni życia, przeszedłem rytuał wyboru i usamodzielnienia się. Polegał on na cało nocnej wędrówce , podczas której to najwyższy z czarodzieji lub astronomów patrzy na gwiazdy, sprawdza umiejętności, przewiduje przyszłość . Na koniec wraz z rodzicami tatuuje się na uczestniku runy wzmacniające go w przyszłej profesji .
Moim celem życiowym stało się wtedy znalezienie harmonii pomiędzy magią a łucznictwem. Przez kolejne 176 pełni, szkoliłem się z obu dziedzin pod okiem najlepszych z naszego plemienia. Moje nauki z łucznictwa polegały głównie na bieganie po lesie i strzelaniu do celu, magia miała na celu dodania jakiegoś zastosowania strzałom oraz na wyostrzeniu moich zmysłów . Byłem jednym z najlepszych strzelców mojego pokolenia, jednak magią praktyczną ( patrz znaki) nie dorównywałem innym do pięt.
Tak mi mijał czas do 360 pełni księżyca mojego życia ( jeżeli ktoś nie umie liczyć, to jest to ok. 30 lat ).  Wtedy to było mi dane przejść inicjację samca. Prezentowałem się dumnie. Mimo, że elfy mają ciało jak my tors to różnimy się od siebie. Miałem o ostrych rysach i jasnej cerze. Włosy długie, platynowe, przepasane perłowo- zieloną opaską, z tyłu zaplecione kilka warkoczyków. I na tym kończy się moje owłosienie na ciele. Oczy miały zawsze groźny wygląd, a kolorem ciemnego dębu bardzo kontrastowały się z resztą jasnej twarzy. Ciało miałem wysportowane, muskularne z widocznymi efektami wiele letniej pracy. Moja zwierzęca cześć była siwej maści z platynowym ogonem i umieśnionymi nogami. Mamy jeszcze jedną bardzo przeciwną cechę z elfami... My zabijamy.
Inicjacja to moje drugie najważniejsze wydarzenie w życiu. Misja polegała na wyprawie do Gór Galicyjskich, dokładniej do doliny Kagubat, w której to miałem znaleźć Serce Gór, pobrać moc i tak jak los zadecyduje, odpowiednio wykorzystać. Wyposażenie standardowe : łuk, kołczan pełen strzał, karwasz, torba oraz picie i księga magii. Pełen nadziei wyruszyłem w podróż.
Przemierzając pola,  lasy, jeziora, rzeki, bory i pustkowia, dotarłem do Gór Galicyjskich. Były to zarazem tereny wygnańców, którzy czekało tylko na jakiegoś przejezdnego aby go ogołocić z wszystkiego cennego co posiadał. Czego im się dziwić, poza obozem nie mieli nic. Na ich nieszczęście ja też musiałem przeżyć, więc ustrzeliłem ich kilku... No dobra kilkunastu. Po paru dniach chodzenia po granica doliny i obserwacji drzew, zwierząt, i polan zauważyłem, że coś błyszczy w gaju na dole. Aby zaoszczędzić czas, wyciągnąłem swe srebrne skrzydła i poleciałem do świetlistego miejsca. Myślałem, że bedą to legendarne kamienie Serca Gór. I tu się myliłem. Nie było kamieni, świecidełek a nawet magicznej żyły mocy. Jednak było tam coś o wiele lepszego. Właściwe to był ktoś a dokładnie leżała tam przepiękna samice plemienia Saturna i to nad nią unosiła się magiczna poświata. Ona jednak cierpiała. Miała skreconą tylną nogę, która wpadła w dodatku w kłusownicze kleszcze. Podszedłem spokojnie i nawiązałem konwersacje.
- Witaj o piękna Saturna. Ethi da Bow pozdrawia.
- Witaj synu Saturna. Arlia rownież pozdrawia - odpowiedziała, subtelnie kryjąc ból...
Podszedłem do miejsa, w którym utknęła jej noga.
- Czy pozwolisz skrócić swe cierpienia ? - Nie czekając na odpowiedź rozwarłem  pułapkę i wyciągnąłem jej spuchniętą kończynę. Jedynie co zdąrzyła zrobić to syknąć z bólu. Tak podniecającego syku jeszcze nie słyszałem, zrobiła to z taką gracją i kobiecością...
- Niestety nie znam się tyle na mgagii aby Cię uzdrowić ale pewne zioła, które powinny Ci pomóc.
Odszedłem od niej aby poszukać w lesie tych roślin, jednak ich nie znalazłem. Wróciłem w miejsce jej spoczynku lecz tam jej nie było. Stała trochę dalej ze zdrową już nogą ... No tak przecież ona jest czarodziejką. Pomyślałem i podszedłem do niej. Stała tak i w pełni prezentowała swoje wdzięki. Wtedy poczułem, że się w niej zakochałem. Widziałem, że chce mi coś pokazać . Poszedłem za nią. Czułem wielkie podekscytowanie, bo coś migotało za drzewami. Wdzięczna samica doprowadziła mnie do Serca Gór. Po krótkiej chwili zdumienia, pobrałem tyle mocy ile tylko mogłem w sobie zmieścić. Czułem się silniejszy i gotowy do walki. Jednak nie zaprzętałem sobie taką błachostką głowy. Przecież stała przede mną piękna córka Saturna , gotowa do rozrodu. Podszedłem do niej majestatycznie, pogładziłem jej piękną twarz a drugą ręką bawiłem się jej włosami. Oboje tego chcieliśmy... Zaczęliśmy się przytulać i namiętnie całować. Normalnie teraz by każdy ściągnął ubrania, ale ja tego nie musiałem robić, po prostu Alogusy ich nie noszą.
Rano po rozkosznej i upojnej nocy obudził mnie jakiś hałas w lesie. Cmoknąłem Arlie w policzek i ją obudziłem.
- Kochanie musimy uciekać... Ktoś chce nas podejść. - Ona tylko skinęła głową i już galopowaliśmy w górę doliny. Jednak to była zasadzka. Przy wylocie, między ścianami skał stała kilku osobowa grupka uzbrojonych ludzi. Było ich maksymalnie pięciu. Szybko nałożyłem strzałę na łuk i wycelowałem w środkowego z nich. Wypuściłem bełt wkładając w niego swoją moc. Był to znak wybuchowy... Strzała trafiła w wyznaczony cel i rozerwała go na kawałki, a fala uderzeniowa powaliły resztę przeciwników. Złapałem Arlie za rękę i pocwałowaliśmy w świetlaną przyszłość. Czułem, że jestem spełniony a zarazem szczęśliwy.
No i teraz żeby wszystko się zgadzało powinna tu być jakś nieszczęśliwa historia, w której moja ukochana będąc w ciąży zostaje zamordowana a ja przez resztę życia szukam zemsty. Po kilkunastu latach w końcu znajduję to czego chciałem czując spełnienie ruszam w samotności w dalszą cześć życia. Ale to na pewno nie moja historia. U mnie było zupełnie inaczej . Po kilkunastu pełniach księżyca odbyło się wielkie ognisko, mające na celu celebrację naszej miłości oraz fakt, że Arlia była w ciąży. Później były dzieci, które odpowiednio wychowaliśmy. Jedno zostało czarodziejem, drugie zielarką a trzecie jest tuż po rytuale wyboru i ma na sobie runy astronoma. Uczucie, którym pałałem do Arli nigdy nie ustało i nadal lubimy sobie pokłusować do lasu na długą wycieczkę, wspólnie baraszkując i ciesząc się swoim towarzystwem. Nie zapomniałem też o łucznictwie i zaciągnąłem się do armi. Tam udoskonalałem swoje umiejętności. Nawet od czasu do czasu pocwałuje sobie jeszcze do lasu postrzelać do celów nieżywych lub nawet czasem tych ruszących się celów. Teraz historia dzieje się dalej, jednak na trochę innych zasadach...


Ostatnio zmieniony przez Ethi da Bow dnia Pią Wrz 27, 2013 7:31 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Ethi da Bow
Łucznik
Łucznik

Posty : 19

Powrót do góry Go down

Re: KP Ethi da Bow

Pisanie by Administrator2 on Pią Wrz 27, 2013 1:07 pm

Dobra, dobra, zastrzeżeń prawie brak. Prawie.
Oczywiście, będąc Alogusem, masz jakąś tam moc- jesteś w końcu magicznym wojownikiem. Lecz są to tylko i wyłącznie zaklęcia z dziedziny znaków, którymi (jak elfy) Alogusy mogą się posługiwać. Są one jednak ograniczone- w tym sensie, że możesz znać kilka podstawowych, reszty musisz się douczyć, a prawdziwym czarodziejem i tak nie będziesz, tak jak z resztą to zaznaczyłeś Wink
Brakuje mi trochę przecinków. I są błędy gramatyczne...
Po za tym okay.
Ah no i jedno. Niech już będzie, że trafiłeś do Serca Gór, jednak... kiedy odeszliście stamtąd, miejsce to zupełnie wymazało się z waszej pamięci. Bywa Wink
5 do ataku 4 do obrony.
Niech będzie, że w ramach prezentu nie musisz poprawiać błędów xP
A dostajesz pewną strzałę, o zielonym grocie. Możesz jej użyć raz. To strzała typowo ofensywna, choć nie zdradzę co robi. Dostajesz jeszcze jedną, niebieską- ta jest defensywna i również jednorazowego użytku.

Administrator2
Admin
Admin

Posty : 202

Powrót do góry Go down

Re: KP Ethi da Bow

Pisanie by Ethi da Bow on Pią Wrz 27, 2013 7:36 pm

Poprawiłem tam gdzie znalazłem błędy no i oczywiście uzupełniłem st. Niebezpieczeństwa i dodałem moje prezenty. Mam nadzieje, że zostanie zaakceptowane moje KP.
avatar
Ethi da Bow
Łucznik
Łucznik

Posty : 19

Powrót do góry Go down

Re: KP Ethi da Bow

Pisanie by Administrator2 on Sob Wrz 28, 2013 1:12 pm

Akceptuję. Have fun ;D

Administrator2
Admin
Admin

Posty : 202

Powrót do góry Go down

Re: KP Ethi da Bow

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach