Talam RPG

Dechirie le Soleil

Go down

Dechirie le Soleil

Pisanie by Dechirie le Soleil on Sro Paź 02, 2013 8:57 am

http://talamrpg.forumpolish.com/t171-kp-dechirie-le-soleil -KP przed przemianą.
Nowa KP po akcji w Karczmie Spokoju:

Imię: Wciąż to samo co kiedyś, chociaż określa nie do końca tą samą istotę. Dechirie le Soleil
Wiek: Wygląda na 18, ma 25, lecz Dusza, którą posiada ma wiele setek lat.
Rasa: Była Drow'ką. Wciąż wygląda i zachowuje się jak ona. Jednak w głębi, mimo pozorów, jest czymś znacznie więcej- Duszą.
St. Nieb.:
Ataku: 3+1
Obrony: 5+2


Historia przemiany
Światło. Każde stworzenie kocha światło. Ale nie to. Ono sprawia ból. Mimo przymkniętych powiek oślepia oczy. Pali skórę i tą odkrytą, i tą pod ubraniami. Nie mogę krzyczeć. Przygryzam tylko wargi. Po brodzie ścieka mi mała kropla krwi. Trzęsę się, nie czując gruntu pod stopami.
Płonę. Języki ognia tworzą wokół mnie kokon, drażniąc ciało. Nie powinnam już żyć, a jednak tak jest. Brakuje mi tchu. Nie mogę zaczerpnąć powietrza. Krztuszę się i duszę od dymu. W myślach błagam o śmierć.
I nagle wszystko się kończy. Stoję w pomieszczeniu utkanym z Ciemności. Jest ona tak gęsta, że niemal czuć jej konsystencję. Powoli robię wdech i wydech. Ból przemija. Czy to Zaświaty?
Szum w uszach zastępuje cicha melodia. Po chwili przeradza się ona w jakąś uroczystą pieśń. Niestety nie potrafię zrozumieć jej słów. Czuję tylko, że są one przepełnione starodawną mocą. Wiedziona dziwnym odruchem padam na kolana. Czy dane mi jest usłyszeć język Pierwszych? Pieśń porywa mnie. Jestem kroplą wody tańczącą na liściu w promieniach słońca, wiatrem plączącym się między gałęziami drzew. Nagle znikam i znów pojawiam się niczym niematerialna zjawa. Umieram? Dlaczego mogę zasmakować czegoś tak cudownego?
Byłam właśnie nitką babiego lata, kiedy zapadła ciemność.
Była tak gęsta i nieprzenikniona, że ciężko było wziąć najmniejszy wdech. Zdawała się zupełnie nienaturalna, a jednocześnie czułam, że istniała jeszcze nim w Krainie Talam powstało życie.
Przed oczami mignęły mi rozmazane sylwetki istot tak pięknych, że opisanie ich mogłoby zająć całe wieki. Nie przypominały nic ludzkiego. Zdawały się wręcz nierzeczywiste, lecz właśnie to i ich złoty blask najbardziej zapadło mi w pamięć. Nie były podobne do niczego żywego i dzięki temu piękne.
Zaczęłam płakać z radości i smutku, że dane mi było je zobaczyć. Łzy wyparowywały w powietrzu, tworząc delikatną poświatę. Pieśń urwała się.
* * *
Ten ból był straszny. Gdyby tysiące ostrzy próbowało rozorać mi plecy polane kwasem, to i tak czułabym mniejsze cierpienie. Dusze wnikały we mnie, robiąc sobie dostęp do mojej ostatniej twierdzy- umysłu. Wyciągały każde wspomnienie i uczucie. Biegłam na oślep.
Nie napotykałam żadnych przeszkód, a mimo to nie mogłam uciec. Pamiętam, że krzyczałam. Płacz zamienił się w spazmatyczny szloch. Wszędzie była ciemność.
Podkuliłam kolana, wbijając paznokcie w ciało, ale wszystko co fizyczne było tak daleko. Liczyło się tylko tu i teraz. Byłam obdzierana ze wszystkich myśli. Za każdą z nich odczuwałam coraz większe męczarnie. Im bardziej chciałam uciec w mroczną część mojego serca, tym bardziej pęta Dusz się zaciskały.
Nie usuwały złych uczynków. Pomagały je zrozumieć. Ale skrucha była zbyt bolesna. Świadomość błędu przygniatała mnie do podłoża. Miażdżyła mnie powoli i zżerała od wewnątrz.
Nic nie uwalniało od cierpienia. Przekleństwa rzucane na płytkim oddechu wbijały tylko kolejną rozgrzaną szpilę w znękany umysł.
Jedna z Dusz, połyskująca na zielono, złapała moje ostatnie wspomnienie. Wyrwała je ze mnie z taką łatwością jak kot rozdziera mysz.
Wrzasnęłam, kuląc się jeszcze bardziej. W tym samym momencie poczułam się jak skorupa wypełniona pustką, wymieszaną z ogromnym bólem.
Zadrżałam kilka razy. Być może po raz ostatni.
Po policzku spłynęła mi jedyna, samotna łza.
* * *
Kiedy otworzyłam oczy widziałam świat nieco inaczej. Najpierw pomyślałam, że wszystko było jedynie snem, ale wspomnienie cierpienia było zbyt realne.
-Niebo?
Zapytałam z nadzieją, rozglądając się dookoła.
Jedynie zielone pagórki i delikatny wiaterek. To chyba koniec. Wreszcie.
Pustka.
Nie byłam pewna ile trwał ten koszmar. Zapewne wiele, długich lat. Wciąż pamiętałam ból. Zadrżałam na zamo wspomnienie.
Jednak nagle usłyszałam wyraźny, melodyjny głos. Był rozbawiony:
-Oh nie, moja droga. To tylko tereny Niziołków. Sprowadziliśmy Cię z powrotem. Będziesz miała ten zaszczyt, wiesz?
Ten głos rozlegał się z mojej głowy. Zdziwiona szepnęłam:
-Słucham?
Znów ta obca, lecz jakby znajoma istota odezwała się:
-Będziesz domem Duszy. Masz moje doświadczenie i pamiętasz nie tylko swoje życie, ale także moje... istnienie. Będę Cię odwiedzać raz na jakiś czas. I nie zapomnij... jak mawiają elfy tries fres poduei, risii wetros emanei- to co było, zawsze będzie istniało.
I nagle ta dziwna świadomość zniknęła z mojej głowy, chociaż pozostawiła po sobie jakiś ślad. Coś, co na zawsze miało mnie z nią łączyć. Po krótkiej chwili dotarły do mnie konsekwencje spotkania z Duszami. Stałam się jedną z nich, a jednocześnie... pozostałam Dechirie. Półmroczny elf z Duszą. Dobro wymieszane ze Złem. Czy to neutralność?
To co było, zawsze będzie istniało. Nie da się wymazać uczynków, myśli i wspomnień. Można je ukryć, bądź zaakceptować.
Oczy zapłonęły mi blaskiem aury ostatniej Duszy spotkanej podczas Oczyszczenia. Zielonym.
To moje przeznaczenie?
Idę.
Muszę.
avatar
Dechirie le Soleil
Nowicjusz
Nowicjusz

Posty : 23

Powrót do góry Go down

Re: Dechirie le Soleil

Pisanie by Administrator1 on Sob Paź 19, 2013 11:51 am

Akcept Very Happy Życzę miłej gry
avatar
Administrator1
Admin
Admin

Posty : 84

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach