Talam RPG

KP - Theodore z Pogranicza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

KP - Theodore z Pogranicza

Pisanie by Theodore z Pogranicza on Wto Sty 14, 2014 12:53 am

KARTA POSTACI - Theodore z Pogranicza
"Wyglądasz znajomo. Groziłem ci już kiedyś?"

1. Imię: Theodore z Pogranicza *R
2. Wiek: 109 lat
3. Rasa: Elf
4. Profesja: Łowca Przygód - drobny złodziejaszek i blagier (Miało być chyba Wszędobyl, ale Theodore'owi by to przez gardło mnie przeszło nawet po pijaku!)
5. Ekwipunek i Broń: Lekka szabla z pozłacanym godłem na płazie i głowicy (Theodore nie ma pojęcia do jakiego rodu należy to godło - szable wygrał w zakadzie); prawie pusta skórzana sakiewka na monety; znaczone karty; niedokońca wiadomego pochodzenia rzeźbiony flet (ha, flet - piszczałka jakaś!) na którym grać nie potrafi; zestaw do gry w kości, mały bukłak wypełniony wódką.
6. St. Nieb.:
Ataku: 6
Obrony: 4

7. Wygląd: Obserwujesz Theodore'a. Gdzie? W karczmie, na gościńcu, na targu - to w gruncie rzeczy nie ma znaczenia. Widzisz młodego mężczyznę; w duchu przyznajesz, że nie do końca potrafisz określić ile ma lat. Może dwadzieścia dwa, może pięć? Przez myśl przechodzi Ci, że osiemnaście pasuje równie dobrze. Zdradzę Ci mały sekret - to również nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Po chwili dochodzisz do wniosku, że to nie jest jedyna rzecz, która Ci w tym facecie nie pasuje...

Theodore jest absolutnie przeciętnego wzrostu i postury. Przygarbione plecy nie wyróżniają go z tłumu. Ma modnie przycięte, słomiane włosy i rezolutne, ciemne oczy szulera. Ubiera się wygodnie, lecz z tanią klasą. Nosi skórzane nieco już wyświechtane spodnie, wiązany lniany kaftan i w chłodniejsze dni grubą zieloną pelerynę (przedmiot wszechstronny, z powodzeniem służący mu nie tylko w charakterze odzienia, lecz również poduszki, worka czy posłania), której kaptur osłania jego twarz przed natarczywym wzrokiem takich natrętów jak Ty.
Twarz jednak ma jasną i jak na człowieka, wyjątkowo przystojną. Porcelanowej niemal skóry nie szpeci nawet biegnąca na wskroś policzka długa i cienka blizna (pamiątka z dzieciństwa po paskudnie popisowym upadku z konia - od tamtej pory bardzo nie lubi poruszać się wierzchem). Podobno blizny dodają charakteru, a w jego przypadku niwelują efekt nieco zniewieściałej urody.
Gdyby odezwał się, doszedłbyś do wniosku że choć językiem włada doskonale i ani chybił musi być to jego język narodowy  - ma jakiś dziwny obco brzmiący akcent. Ta myśl jednak umknęła by ci po kilku minutach intensywnego myślenia na ten temat. Ton jego głosu jest trudny do określenia, lecz wydaje mi się, że najbardziej zgodne z prawdą będzie miano sznapsbarytonu.

Oczy rozszerzyły Ci się ze zdumienia, gdy po kilkunastominutowym obserwowaniu mężczyzny w głowie zaświtała Ci odpowiedź na Twoje wątpliwości. Cholera jasna, to nie jest człowiek. To nie jest człowiek, choć tak doskonale udaje. To ELF! I jednocześnie pokraśniałeś z dumy, że udało Ci się tak szybko zauważyć rzecz, której - byłeś pewien - niektórzy nie zauważają wcale, przypisując Theodore'owi etykietkę "pieprzonego wariata".

Faktycznie, był elfem. Jednak doprawdy ciężko było to dostrzec. Bardzo się starał.
Gdyby jednak jego włosy były nieco krótsze i nie zasłaniały uszu tak dokładnie, mógłbyś dostrzec ich zupełnie nieelfi kształt. Nie był to jednak kształt ucha ludzkiego. W pierwszej chwili zrobiło by ci się nieswojo i doszedłbyś do wniosku, że był to człowiek złapany na kłamstwie. W końcu taka była kara za kłamstwo - obcięte uszy. Potem jednak przyjrzałbyś się lepiej i dojrzał tę desperacką próbę nadania ostrzem noża i niewprawną ręką elfim uszom kształtu uszu ludzkich. Próbę, która dawno temu zakończyła się szkaradnie zabliźnioną gładką i nieco obłą krawędzią.
Co więcej, gdybyś go rozebrał, na piersi trafiłbyś na rytualny elficki tatuaż plemienny (przez gardło by mu nie przeszło "rodowy") wykonany zaraz po narodzinach.

8. Historia: Odkąd Theodore sięga pamięcią, jego wspomnienia są bezpośrednio związane są z osadą ludzką w jednym z krajów Pogranicza. Wychował się w niej, choć do pewnego wieku sam nie bardzo rozumiał dlaczego. Zrozumiał dopiero, gdy był starszy - ideę okrutnego żartu jakim było wymordowanie elfickiej osady i zabranie ze sobą niemowlęcia pozostawionego przy życiu. Wychowanie go na człowieka. Wtedy jednak nie było mu już nawet przykro. Pokiwał tylko z uznaniem głową. Wtedy było już za późno, bo wtedy był już człowiekiem.
Kolejne wspomnienia związane są z dziecięcym komandem. Gdyż tak właśnie wychowywały się dzieciaki w tej osadzie - wszystkie razem. Wszystkie razem również, jak jeden mąż wyśmiewały Theodore'a w czasie zabaw. Jego długie blond włosy, duże oczy; wytatuowaną pierś, gdy kąpały się w strumieniu; i przede wszystkim szpiczaste uszy. Theodore targnął się na nie sporo później, lecz to ciągle był ten sam okres upokorzenia.
Dzieci bywają bezwzględne - jednak on sam musiał wychować się z przynajmniej kilkoma miotami, generacjami jako że posuwał się w czasie dużo wolniej. Cięgle na nowo poniżany.
Z dorosłymi sprawy miały się zupełnie inaczej - klarowniej. Oni dzielili się zazwyczaj na dwie strony - jak pamiętał ze swoich wczesnych lat. Pierwszą - absolutnie nim zafascynowaną. Podziwiającą jego grację, zazdroszczącą inteligencji, rozkochaną w urodzie, podpatrującą na każdym kroku. Drugą - nienawidzącą. Owładniętą uprzedzeniami rasowymi, brzydzącą się nim i całym jego gatunkiem. Pomimo, że on był człowiekiem. Theodore nie rozpoznawał tych ludzi. Nie rozróżniał i wiecznie mylił. Nigdy nie wiedział kto wyznawał jakie poglądy na jego temat - bo każdy wyznawał zawsze jakieś. Nie interesowało go to. Jedyne czego pragnął to nie wyróżniać się z szeregu swoich braci. Być jak oni. Zupełnie taki sam.
Opuścił osadę dopiero po śmierci ostatniej osoby. Po pladze która go również nie dotyczyła, bo jak już ustaliliśmy - był inny. Wtedy ruszył w świat poszukiwać przygód. Jako człowiek.
Przyjął przydomek, jaki mieli w zwyczaju przyjmować ludzie (nigdy elfy), związany z miejscem pochodzenia. Współgrał perfekcyjnie z nadanym mu przez osadę imieniem - Theodore.

9. Charakter: Zdecydowanie nie jestem w stanie go tu opisać bez skłamania w paru kwestiach. Mężczyzna jawi się społeczeństwu jak postać wyjątkowo nietolerancyjna. Zwłaszcza na tle pochodzenia i rasy... Nie generalizując i darując sobie takt (którego sam zainteresowany nie ma za grosz) - Theodore zwyczajnie nienawidzi elfów. I jest w tym równie wytrwały, co uparty i niereformowalny.
Do życia pochodzi z dystansem i dużą dawką wrodzonego sceptycyzmu (co mimo oczywistego wykluczania się, nie przeszkadza mu być osobą bardzo religijną).
Cyniczne poczucie humoru, odpowiada mało komu, lecz mężczyzna bardzo lubi się śmiać, a jego śmiech bywa zaraźliwy. Jest stworzeniem otwartym i towarzyskim - jednak głównie w stosunku do ludzi. W kwestii nieludzi, swoją niechęć przełamał na razie tylko do krasnoludów i goblinów.
Mimo ironicznego podejścia w jego słowniku od stu lat złośliwie nie chcą się znaleźć pojęcia takie jak "nie", "nie można", "nie wolno", "nie da się" i "strefa intymna".
Upór i niereformowalność idzie w jego przypadku w parze z upierdliwością oraz bezczelnością - co gwoli paranoi uważa za swoje największe zalety. Jego największą "pasją", miłością i środkiem utrzymania jest hazard. Głównie karty i kości. Dla interesu jest niekiedy w stanie przełamać swoje rasistowskie opory. Jest szulerem i zawsze godzi się tylko i wyłącznie na grę własnymi kartami - świetnie znaczonymi. Dorabia sobie drobnym kradzieżami - głównie na pijanych ludziach w knajpie i oszustwami. Nie stroni od mocnych trunków.
Mimo, że złośliwość zdaje się płynąć mu żyłach zamiast krwi, bardzo łatwo wyprowadzić go z równowagi. Cierpliwość ma praktycznie zerową, denerwuje się szybko i niespodziewanie - wybucha gwałtownie i z wielką siłą. Bywa infantylnie obrażalski, lecz z powodzeniem rekompensują mu to: spryt, przebiegłość i inteligencja.

W żadnym, nawet najmniejszym stopniu nie toleruje zdrabniania swojego imienia. Jest duża, wręcz ogromna szansa, że każdy kto z jakiegoś sobie tylko znanego powodu zwróci się do niego per Theo, lub co gorsza... Ted może z góry przypisać sobie etykietkę samobójcy i wołać magomedyka. Bowiem fakt, że dostanie po mordzie jest więcej niż pewny.
Jedyną przyjętą formą jest Theodore.

Jego największym marzeniem jest posiadanie konia w czarno-białe pionowe pasy - opowiadał mu o takich starzec, który odbywał podróże do odległych krajów.

10. Rodzina: Żadna, która by dożyła tego czasu.

11. Talent: Żaden talent - po prostu wprawa i przezorność. Mówiąc to, mam na myśli talię znaczonych kart, które nie pozwalają mu przegrać w pokera. Chyba, że jest to przegrana taktyczna, gdy ktoś zaczyna węszyć przy jego dobrej passie wygranych. Ot, szuler!
12. Słaba strona: Jest nałogowym hazardzistą. Co ma bardzo realny wpływ na jego stan finansowy. Nawet mimo dość nieoczywistego "talentu" zdarza mu się przegrywać w kości. Z tego powodu musi często imać się niejednokrotnie przypadkowych robót dorywczych żeby mieć z czego żyć.


Ostatnio zmieniony przez Theodore z Pogranicza dnia Wto Sty 14, 2014 11:33 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Theodore z Pogranicza

Posty : 7

Powrót do góry Go down

Re: KP - Theodore z Pogranicza

Pisanie by Administrator2 on Wto Sty 14, 2014 8:25 am

Naprawdę świetna!
masz 10 punktów, rozdziel sobie jak uważasz
Nawet mi się nie chce przyczepiać do niczego ;D . Jak dopiszesz, będzie akcept

Administrator2
Admin
Admin

Posty : 202

Powrót do góry Go down

Re: KP - Theodore z Pogranicza

Pisanie by Theodore z Pogranicza on Wto Sty 14, 2014 11:34 am

Jawohl, herr general! - Dopisane.
avatar
Theodore z Pogranicza

Posty : 7

Powrót do góry Go down

Re: KP - Theodore z Pogranicza

Pisanie by Administrator1 on Wto Sty 14, 2014 4:12 pm

Akcept !
avatar
Administrator1
Admin
Admin

Posty : 84

Powrót do góry Go down

Re: KP - Theodore z Pogranicza

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach