Talam RPG

Karczma Spokoju

Talam RPG :: Kaharia ::  :: Karczma

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Karczma Spokoju

Pisanie by Administrator2 on Wto Maj 14, 2013 8:03 pm

Ludzie nigdy nie mieli talentu do wyboru nazw. Budynek ten, jest zadymiony i przepełnia go mieszanka najróżniejszych ras oraz charakterów. Ładna karczmarka obsługuje całe towarzystwo podsuwając im pod nos różne przysmaki.

Administrator2
Admin
Admin

Posty : 202

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Anino Veri on Sro Wrz 04, 2013 5:06 pm

Weszłam do dobrze znanej mi karczy. Od razu (jak zawsze) uderzył we mnie ten zapach wszystkiego co w tym lokalu się znajduje. Wzrokiem szukałam mego ulubionego stolika gdzieś w okolicy kominka, aczkolwiek nie za daleko od baru. W drodze to wybranego miejsca podeszłam do lady i poprosiłam małą butelkę nalewki czereśniowo aroniowej oraz jakieś lekkie danie. Gdy odwróciłam się zauważyłam, że na "moim" miejscu siedzi jakis facet... Niestety niebyt urodziwy ;/ Majestatycznie sciągnełam płaszcz i ponętnym krokiem ruszyłam w jego stronę. Gdy byłam już blisko widziałam jak mu się na mój widok zaświeciły oczy. Usiadłam na krześle i wpatrzyłam się w meżczyznę. Jakieś informacje ? Wiedzę, że nie ... Więc pókim spokojna to wychedażaj stąd... Rozsiadłam się i czekałem na jego reakcje oraz na mój posiłek...
avatar
Anino Veri

Posty : 47

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Dechirie le Soleil on Sro Wrz 04, 2013 6:58 pm

Nie musiałam zasłaniać twarzy kiedy tu wchodziłam, ale to zrobiłam. Jak zawsze z resztą. Miałam na sobie swoją czarną pelerynę i ani mi było w głowie ją zdjąć. No bo niby po co?
Nikt nie zauważył mojego przybycia, kiedy po cichu wsunęłam się do zatłoczonego pomieszczenia. Sama nie słyszałam nawet czy drzwi skrzypnęły.
Przywitał mnie gwar rozmów, a raczej bełkot pijanych i zaduch... Niewiarygodny podmuch gorącego, śmierdzącego powietrza, który sprawił, że miałam ochotę wycofać się chyłkiem. Ruszyłam jednak ku wolnemu stolikowi, w samym rogu sali, z którego mogłabym wszystkich obserwować.
Starałam się omijać tych, którzy, mimo wczesnej pory, leżeli na podłodze, tych którzy właśnie upadali i tych usiłujących (bezskutecznie z resztą) się podnieść. To był naprawdę dobry trening.
Kostur ukryty był miedzy fałdami szaty i choć przy każdym kroku uderzał o podłogę, w tym hałasie i tak nic nie było słychać. Niektórzy odwracali głowę w moim kierunku, ale czym prędzej wbijali rozkojarzony wzrok w kufle. Ludzie. Słabi nawet w piciu.
Bez dalszych przeszkód usiadłam na wolnym krześle, obserwując salę. Naprzeciwko jakaś skąpo ubrana osoba stała przy stole. Nie zwróciłam na nią większej uwagi. Może po prostu jakaś lokalna kurtyzana.
avatar
Dechirie le Soleil
Nowicjusz
Nowicjusz

Posty : 23

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Administrator1 on Sro Wrz 04, 2013 7:59 pm

MG: Anino Po bliższym przyglądnięciu się temu gościowi zdajesz sobie sprawę, że nie dość, iż jest pijany ale również jest inny od reszty... W ogóle nie reaguje na twoją komendę. Popatrzył na Ciebie litościwym wzrokiem i rzekł "Informacje może mieć każdy, a z resztą to iiiiiiiii, i tak tutaj bedem siedział ..." Po chwili przyszło twoje zamówienie w tym butelka i dwie szklanki ...
 Dechire Chyba jednak twój kostur musiał zostać przez kogoś zauważony (szczególnie tych na podłodze), jednakże nie wyglądało aby komuś chciało się ruszyć i podręczyć młodą dziewczynę... Za to coraz baczniej przyglądała Ci się barmanka...
avatar
Administrator1
Admin
Admin

Posty : 84

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Anino Veri on Czw Wrz 05, 2013 6:59 pm

Zaiste... Coś było w nim nie tak , ale jakoś mi to nie przeszkadzało ... Gdy przyszedł mój posiłek odciągnęłam wzrok od mężczyzny i rozglądnęłam się ponownie po sali... Nic się nie zdarzyło zmienić, pijacy na podłodze, dziwki na stołach lub w pokojach, barmanka jak zawsze ma już dosyć zalotów podpitych facetów i niestety jak zwykle nie ma tu żadnego przystojniaka ... Zauważyłam jedynie, że mamy jednego nowego gościa. Jeszcze nigdy tego kogoś u nas nie widziałam, więc postanowiłam szybko zjeść kolację i zapoznać się z nowym osobnikiem ... Gdy skończyłam spożywać strawę, wzięłam do ręki butelkę z trunkiem oraz obie szklanki i udałam sie w kierunku stolika gościa. W drodze podczas bacznego przyglądania się , udało mi się zidentyfikować ,iż to coś to kobieta i w dodatku trzyma jakąś laskę... Cóż starość nie radość . Witaj o nieznajomo... Jeszcze nigdy Cię nie widziałam w tej karczmie . Jestem Anino. Mogę się dosiąść ? Nie czekając na odpowiedź usiadłam na krześle i rozlałam do szklanek połowę zawartości butelki. Nie bój się, tak od razu nie zabijamy tutaj Very Happy Częstuj się Podsunęłam jej szkło i wygodnie rozsiadając się na krześle czekałam na odpowiedź ...
avatar
Anino Veri

Posty : 47

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Dechirie le Soleil on Czw Wrz 05, 2013 7:31 pm

Poczułam na sobie czyjś wzrok. Kiedy zorientowałam się, że to karczmarka na mnie patrzy prychnęłam cicho, wywracając oczami, czego nikt pod kapturem dostrzec nie mógł. Nędzna idiotka, dająca zapewne dupy na lewo i prawo. Nie miałam pojęcia czego tak naprawdę ode mnie chce, więc znów skupiłam się na wnętrzu karczmy. Do mojego stolika właśnie ktoś podszedł. Aaa, to ta kobieta, która przedtem znajdowała się w centrum uwagi pijanego towarzystwa. Kiedy podchodziła, zauważyłam, że jest inna. Nie, nie lepsza. Inna. Po chwili jednak to dziwne uczucie zostało rozproszone, bo nieznajoma dosiadła się do mnie. Zaczęła coś pleść, jak ma na imię.
Odwróciłam się trochę bardziej w jej kierunku, zwracając się chłodno:
Intrygujące. Wyobraź sobie, że przez karczmy często przechodzą istoty, które widzisz pierwszy raz na oczy. I ostatni.
Po chwili dodałam- Bardzo mi miło Anino, tonem sugerującym coś wprost przeciwnego. Na jej pytanie ani nie potaknęłam, ani nie zaprzeczyłam.
Wpatrywałam się w nią badawczo, acz zimno spod kaptura.
Kiedy podsuwała szklankę w moją stronę nawet się nie poruszyłam. Bo po co. Nie przyszłam pić. W ogóle nie wiem dlaczego tu przyszłam.
avatar
Dechirie le Soleil
Nowicjusz
Nowicjusz

Posty : 23

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Anino Veri on Czw Wrz 05, 2013 8:34 pm

Bardzo zdziwiło mnie zachowanie obcej,lecz mi nic do tego jak ją wychowali. Sącząc nalewkę przyglądałam jej się uważnie, nie umiałam określić jej rasy ani nawet rysów twarzy. Wszystko co jej w tym ciało skrzętnie chowała pod czarnym odzieniem. Zastanawiała mnie jedna rzecz ... Dlaczego ona w rozmowie tak radykalnie zmienia swoje ustosunkowanie do mnie. Trzeba do niej podejść z innej strony pomyślałam... Zbliżyłam się do niej i cichym głosem zaczęłam mówić Rozumiem, że nie lubisz takich miejsc i nie często w nich bywasz,ale porozmawiajmy chociaż trochę... No chyba że nie masz w ogóle ochoty to mogę wstać odejść i wyruszyć w swoją drogę a ty w swoją. Jednak szkoda by było gdy byśmy się tak bez słowa rozeszły bo czuje,że mamy coś wspólnego ze sobą... Z gracją usiadłam zpowrotem na krzesło. Założyłam nogi na siebie i oparłam podbrudek o wierzch moich dłoni. W karczmie powoli już cichło a podłogę coraz gęściej zapełniały rzygowiny i niedobitkowie. Atmosfera była coraz chłodniejsza i napięta...
avatar
Anino Veri

Posty : 47

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Dechirie le Soleil on Pią Wrz 06, 2013 12:08 pm

Byłam w trakcie głębokich przemyśleń na tematy czysto egzystencjonalne, dlatego nie widziałam mierzącego spojrzenia, tej... no... Anino. Czułam je tylko na sobie jak wtedy, kiedy stoisz w tłumie osób i potrafisz znaleźć wzrok konkretnej istoty, która na ciebie patrzy.
W karczmie robiło się coraz ciszej. Zmieniała się trochę atomosfera, jakby z sekundy na sekundę powietrze tężało i zamarzało. Zza tej powłoki powoli, z trudem dotarł głos kobiety, który wyrwał mnie z rozmyślań. Znów spojrzałam na nią:
Nie wiem czemu twierdzisz, że nie często bywam w takich miejscach. Nie znasz mnie. I skąd przekonanie, że ich nie lubię. Może po prostu nie chcę widywać się z różnymi... Istotami.
Czułam, że palce z niewiadomych powodów zaciskają mi się na kosturze. Zmieniłam lekko pozycję.
Dla kogo szkoda, dlatego szkoda
Skąd przypuszczenie, że mogłabym mieć z tobą cokolwiek wspólnego?
Zawiesiłam głos. Nie robiły na mnie wrażenia jej zwinne ruchy. Nie peszyło mnie jej ubranie. Przelotnie pomyślałam, że gdybym była facetem, to mógłby być problem. Ale to umiejscawiało ją bardzo nisko na mojej liście. Nie, nie byłam zazdrosna. Nigdy nie zazdroszczę niczego innym. Bo to znaczyłoby, że chciałabym nimi być. A to żałosne.
avatar
Dechirie le Soleil
Nowicjusz
Nowicjusz

Posty : 23

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Administrator1 on Pią Wrz 06, 2013 9:00 pm

MG:
Jak już zauważyłyście karczma powoli cichła i zapadała w przymusowy po imprezowy sen... Jednak podczas waszego przekomarzania kilku z leżących pozbierało i wstało z podłogi. Poszli oni jednak w stronę pokoi i przez jakiś czas stamtąd nie wracali. W tym czasie podszedł do was gościu z poprzedniego stolika Aniono. Stał już normalnie na na nogach i nawet nie wyglądał na pijanego. To co panienki zabawimy się... Która chce pierwsza ? / Nie czekał nawet na odpowiedź szybko wyciągnął sztylet i wbił go pomiędzy was na stole przy okazji przytrzaskując Dechire szatę. A może jednak dwie naraz ? Chłopaki do mnie ! Pokażemy tym odmieńcom jak to się robi u ludzi... Po chwili zza winkla wyszło 3 mężczyzn uzbrojonych w pałki, tasaki a jeden z nich trzymał długi sznur...
Teraz kolejka jest Dechire, Anino, MG
avatar
Administrator1
Admin
Admin

Posty : 84

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Dechirie le Soleil on Pią Wrz 06, 2013 9:35 pm

Nie zwróciłam na nich uwagi na początku, ale kątem oka zauważyłam ruch jakiegoś człowieka. Był on o tyle dziwny, że nie przypominał bezładnego, chwiejnego chodu pijaka. Przyznam, że byłam bardzo zaskoczona widokiem ostrza noża w mojej pelerynie, ale czym prędzej lewą ręką sięgnęłam, by wyciągnąć go z drewna. Sądząc po tym, że wbity był czubek, nie trzeba było szarpać za mocno, dlatego ostrożnie kręcąc rękojeścią starałam się go wyciągnąć. Intensywnie wpatrywałam się w ludzi, którzy właśnie podchodzili do stolika. Starałam się podnieść z krzesła, wciąż trzymając sztylet obcego. Jednocześnie odgarnęłam fałdy pelerynie z nóg, by nie krępowały mi ruchów. Nie dbałam o to, że mój kostur jest odsłonięty, ważne że jeszcze twarz była zakryta.
Zaczęłam cicho:
Oj panowie, bawić się możecie z idiotami na swoim poziomie. Tej lepszej części należy się szacunek. Jak cię mamusia nie nauczyła... A Przepraszam, sądząc po mordzie i inteligencji mama orkiem była, więc raczej nie uczyła. W każdym razie...
Zawiesiłam chłodno i nieco zlowieszczo głos...
Podświadomie uznałam, że Anino jest po mojej stronie. To mógł być błąd, lub nie.
avatar
Dechirie le Soleil
Nowicjusz
Nowicjusz

Posty : 23

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Lupites Dombart on Sob Wrz 07, 2013 8:29 pm

Wchodzę.
Kiedy otworzyłem drzwi, które lekko skrzypiały uderzyło we mnie ciepłe i aromatyczne powietrze. Panował tam zaduch. Od razu dostałem gęsiej skórki, więc nie ściągnąłem płaszcza. Zacząłem się rozglądać i musiałem zrobić skok w bok, by nie zostać stratowanym przez stałych bywalców, którzy właśnie wracali chwiejnym krokiem z piosenką na ustach do domów i niewiast. Ponownie zacząłem się rozglądać. Zobaczyłem karczmarkę, która siedziała za ladą i udawała, że czegoś nie widzi spojrzałem w bok i ujrzałem zbirów otaczjących dwoje istot. Wydawało mi się, że są one bezbronne, więc postanowiłem im pomóc, bo pochodziłem z dobrej rodziny. Ale zrobiłem to z pewnej odległości. Schowałem się z stołem, wyciągnąłem sztylety i czekałem na dobry moment, by uderzyć.
avatar
Lupites Dombart
Jubiler
Jubiler

Posty : 34

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Anino Veri on Sob Wrz 07, 2013 10:12 pm

Co prawda siedziałam tyłem do całej zgrai to wiedziałam, że jest ich kilku.
Sytuacja stała się bardzo napięta. W moim wypadku najlepszą obroną jest atak, więc wyciągnęłam swój rodowy sztylet z pochwy na ramieniu. I co ja mam tutaj robić ? NI tu ich zabić , ni tu jej zabić. Jeszcze jakaś ciota chowa się pod stołem... Cóż się porobiło z tym światem
Po bardzo krótkiej chwili namysłu zerwałam się z krzesła przy okazji wyrywając dziewczynie nóż z peleryny. Równie szybko piruetem doskoczyłam do naszego awanturnika. Wykonałam dwa szybkie ruchy. Prawą ręką moim sztyletem starałam się pojechać od szyi po nos, rozcinając wszystko co znalazlam na drodze ostrza. Drugim nożem pewni dźgnęłam w okolice serca i przekręciłam. Pewna siebie zostawiłam jego sztylet w jego własnym ciele i ustawiłam się obok kompanki w pozycji bojowej. Teraz twoja kolej kochaniutka... Pokaż co potrafisz, asekuruje Cię . Szepnęłam jej to namiętnie do ucha a następnie szybko pocałowałam ja w policzek ...
avatar
Anino Veri

Posty : 47

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Administrator1 on Nie Wrz 08, 2013 4:36 pm

MG:
Anino Oby dwa ciosy wydawały się śmiertelne, aczkolwiek coś musiało pójść nie po twojej myśli bo leżący właśnie cię powalił i próbuje obezwładnić i rozbroić...
Dwóch napastników jest już ok. 2 m od Dechire jednak trzeci z nich podbiegł w stronę "niezauważonego " goblina i rozwalił nad nim stół...
avatar
Administrator1
Admin
Admin

Posty : 84

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Dechirie le Soleil on Nie Wrz 08, 2013 6:56 pm

Kiedy Anino do mnie podeszła i zaczęła wyzywająco szeptać przewróciłam oczami. Pozerka. Patrzyłam jak wali się na podłogę razem z tym dziwnym człowiekiem, ale nie mogłam zareagować. Miałam własny problem. Chociaż jeden z tych facetów poszedł gdzieś na bok, w niewiadomym celu... Aaaa tam ukrywał się karzeł... W każdym razie miałam na głowie jeszcze dwóch facetów. Nie byłam zupełnie pewna swojej ręki, ale miałam magię. Chociaż nie umiałam zbyt wiele zastanawiałam się jak ich zabić, albo chociaż zatrzymać. Na cel obrałam nogi, by nie mogli się poruszać, ale bałam się, że na zaklęcia destrukcyjne nie wystarczy mi wiedzy i siły. Niechcący mogłam przecież rozwalić kominek, a wtedy, wyczerpana byłabym łatwym celem. Szybko myślałam. W końcu doszłam do wniosku, że mogę sprawić, by komórki w ich kolanach zrosły się! Wystarczyło lekko naładować je mocą, a one powiększyłyby objętość i efekt gwarantowany. Chodziliby jak pingwiny, a gdyby usiłowali na siłę zgiąć nogę... Sami by się połamali zwijając się potem w knowulsjach z bólu. Ekstra. Miałam w sobie tyle mocy żeby to zrobić, bo nie wymagało to niewiadomo jakiej energii. Przymknęłam oczy. Wyczucie tych dwóch nie było trudne, bo mieli prosty mózg charakterystyczny dla debili. Skupiłam się na komórkach w ich kościach przy kolanie, po czym nakarmiłam je mocą. Była to ilość mała, ale dla takich cząsteczek... spora.
Chwyciłam dwiema rękami kostur, w razie gdyby coś poszło nie tak.
avatar
Dechirie le Soleil
Nowicjusz
Nowicjusz

Posty : 23

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Lupites Dombart on Nie Wrz 08, 2013 7:24 pm

Gdy zauważyłem zbira idącego w moim kierunku strasznie się przeraziłem. Skąd mógł wiedzieć, że się tam ukrywam. Napiąłem mięśnie, serce biło mi jak oszalałe. Wyostrzyły mi się zmysły. Kiedy tylko się zbliżył i rozwalił stół odskoczyłem. Prawie w tym samym momencie rzyciłem sztylet prosto w jego pierś i już szukałem następnego celu przesuwając się w prawo. Poczułem się świetnie.
avatar
Lupites Dombart
Jubiler
Jubiler

Posty : 34

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Anino Veri on Pon Wrz 09, 2013 7:34 pm

/Sorki, że tak długo ale brak weny.../
Serce mi stanęło... Właśnie leciałam w dół ciągnięta przez niedobitego gościa a moja teoretyczna kompanka nawet na mnie nie patrzy. Czas zacząć działać na własną rękę...
W locie sprawdziłam, czy na pewno ma w rekach sztylet. Mój mózg pracował na pełnych obrotach, adrenalina poszybowała wysoko w górę, a ja właśnie leciałam z nożem w ręku i z grymasem na twarzy na ziemię w okolice mojej ofiary... Gdy już upadłam, nawet nie starałam się wstać na dwie nogi aby nie stracić  równowagi tylko od razu na czworaka doskoczyłam do gardła napastnika... Sukinsynie w rzyć chędożony ... Teraz patrz jak twoje serce umiera na moich rękach... Z zaciśniętej pięści uderzyłam go w skroń, po ułamku sekundy rozluźniły mu się mięśnie. to ten moment pomyślałam. Wyciągnęłam jego nóż z jego torsu i dwoma ostrzami naraz zaczęłam rozcinać klatkę piersiową w okolicach sercach... Tego już nie mógł przeżyć... Gdy odeszłam od niego poczułam narastający ból głowy. Skutek upadku. Ratunku !... I osłabiona usiadłam na krześle ...
avatar
Anino Veri

Posty : 47

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Ragnarok on Pon Wrz 09, 2013 7:46 pm

Wchodzę do karczmy otwierając drzwi z bara. Zacząłem wąchać jakie zapachy wyczuję i wyczułem Ylfy ludzi i goblina. Co on tutaj robi i z jakiego jest klanu. Rozglądałem się i widząc jak stoi goblin i człowiek a pomiędzy nimi rozwalony stół opuściłem lekko tarczę na ziemię by nie musieć jej trzymać w ręce. Zacząłem powoli się ruszać do przodu gdy nagle zobaczyłem jak Ylf dźga jednego z ludzi w klatkę piersiową. Co to ma być kurwa. Ja teraz zainterweniuje nie zabijając nikogo, ale i tak ludzie powiedzą że to ork wszystkich powbijał. Co tu się dziać. Człowieki się nie ruszać. Goblin nie ruszać się tyż. A Ylfka podnieś drugą Ylfkę. Ja nie chcieć was zabijać ale wy człowieki chcieć ze dla inna rasa. Ja jestem inna rasa i będę bronił inna rasa poza Ylfy ale wy jesteście inne ylfy. Powiedziałem po czym złapałem swój młotek w pozycji do ataku i złapałem pewniej uchwyt od tarczy.
avatar
Ragnarok

Posty : 7

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Administrator1 on Wto Wrz 10, 2013 7:31 pm

MG
Karczma już wypełniła się do cna walczącymi osobnikami. Was "innych" jest czwórka, ich ludzi już"tylko" trzech... Po wyważeniu drzwi w karczmie robiło się coraz chłodniej i przewiewniej co zapewne pomaga w walce, jednak tak wam jak i waszym przeciwnikom. Dziwne jednak powinno być to, że robiło się coraz ciemniej mimo zapalonych świec, pochodni i dogasającego kominka... Mimo straty jednego ze swoich napastnicy nie odpuszczali.
Lupites i Ragnarok : Gościa, w którego rzucił goblin nożyk jedynie zranił w ramię. Trudno kogoś zranić w locie... Poza tym po monologu orka podszedł do was jeszcze jeden typ. Obydwaj na was zaatakowali. Agresor Lupitesa jest uzbrojony w krótki miecz oraz napierśnik, w teoretycznie gorszej sytuacji znajduje się Ragnarok gdyż na niego idzie mężczyzna z dużą, ćwiekowaną maczugą hełmem i naramiennikami...
Anino oraz Delchire : Wokół was unosi się zapach świeżej krwi wypływającej jeszcze ostatkiem z rany w miejscu byłego serca... Veri zemdlała na krześle (na pw dostaniesz info co i jak i omijasz kolejkę ... )a ostatni napastnik wydaje się dystansowcem jednak trudno wam określić w co jest uzbrojony oprócz kirysa...
Jedyne co się w miedzy czasie zmieniło to fakt, że zniknęła karczmarka... Walka o wasze życie właśnie się rozpoczęła...
avatar
Administrator1
Admin
Admin

Posty : 84

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Dechirie le Soleil on Sro Wrz 11, 2013 2:50 pm

No tak, najwyraźniej zaklęcie zadziałało tylko na jednym z ludzi. Całe szczęście drugi akurat zajął się pomocą temu, który zaatakował karła i... orka. Później się zobaczy co trzeba z nimi zrobić. Kątem oka zobaczyłam, że Anino upada na krzesło. Krzyczała jakieś słowa, ale łomot własnego serca nie pozwolił mi ich usłyszeć. Szybko zrzuciłam pelerynę, by nie krępowała mi ruchów. Nie przejmowałam się tym, że widać mi twarz, to nie miało znaczenia.
Skoczyłam w prawej ręce trzymając kostur. Odbiłam się od stołu i zgrabnie złapałam równowagę tuż przed człowiekiem, który zamierzał mnie zaatakować. Siłą rozpędu popchnęłam go końcem kosturu, w nadziei, że moje zaklęcie choć trochę zadziałało i że przewróci się. Nie widziałam hełmu na jego głowie choć inne części uzbrojenia (jeśli były) ukrywał za ubraniem). Machnęłam więc ręką tak, by zaostrzony, srebrny dziób orła wbił się człowiekowi w skroń. Wciąż uważałam by nie pochwycił mnie, bo ręce przecież miał sprawne. Nie byłam w jego zasięgu. Dwoma rękami manipulowałam kosturem tak, żeby, zagłębiwszy się w skroń dziób przejechał w dół, przez policzek i żuchwę. Miałam nadzieję, że to co słyszę, to odgłos rozdzieranych mięśni i ścięgien twarzy.
Wszędzie bryzgała krew. Musiałam uważać, żeby się nie poślizgnąć. Lewą ręką szarpnęłam za ukryty w bucie sztylet i wyszarpując kostur chciałam wbić go człowiekowi w podbródek. Skoczyłam kilka razy, by nigdy nie być w jego zasięgu dłużej niż setną sekundę. Byłam wiatrem. Byłam cieniem. Materializowałam się raz z jednej, raz z drugiej strony. Umiejętność przydatna w obronie była potrzebna do szybkich ataków. Jednak w takim pośpiechu ciężko mi było wcelować w dokładne miejsce, dlatego starałam się trafić go gdziekolwiek w twarz. Drugą ręką podtrzymywałam się na kosturze, dla równowagi.
Kiedy pozwoliłam sobie na chwilę oddechu z uwagą rozejrzałam się po karczmie. Na chwilę pozostawiłam przeciwnika i podbiegłam do Anino, leżącej bezwładnie na krześle. Starałam się chwycić mój płaszcz, by w razie czego zatamować krwawienie. Sztylet ociekający posoką otarłam o rękaw i włożyłam do buta. Wciąż mając na uwadze to co się wokół dzieje starałam się ocucić Anino. Potrzebowałam wody, a najlepiej liści, które pobudzały. Rosły zapewne gdzieś blisko, ale nie było na to czasu.
avatar
Dechirie le Soleil
Nowicjusz
Nowicjusz

Posty : 23

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Ragnarok on Pią Wrz 13, 2013 2:01 pm

Patrząc na rozwój wydarzeń doszedłem do wniosku że nie opłaca się bawić z nimi. Podszedł do mnie jakiś gość z dużą maczugą. On se chyba jaja robi. Takim czymś to on se może w zębach dłubać a nie na mnie skakać. Głośno wzdychałem. Złapałem pewniej tarczę i młot. Pomyślmy nie mogę się bawić w długą i imponującą walkę. Trza to zrobić szybko. Obserwowałem ciągle tego kolesia. Ustawiłem się w pozycji ruszenia na tego kolesia. Mrugnąłem i zaszarżowałem na chłopa. Wbiłem go na swoją tarczę i biegłem pchając go na ścianę. ( Teraz zostawiam wszystko do decyzji MG. Jeżeli przebiłem się przez ścianę to gościu nie żyje a ja mam złamaną rękę przedramienia, Jeżeli nie to gościu jest ogłuszony a mnie nic nie jest.)
avatar
Ragnarok

Posty : 7

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Lupites Dombart on Pią Wrz 13, 2013 8:10 pm

Byłem wkurzony przez to, że straciłem sztylet, który powędrował w głąb karczmy. Żyła na szyi zaczęła mi pulsować i wykrzywiłem usta w grymasie. ,, A niech to licho weźmie''
Skupiłem się na przeciwniku i zacząłem szukać słabych punktów. Napierśnik ma klamry po bokach i nie ma tam metalu, krótki miecz jest lekki, ale ma krótki zasięg.
Stanąłem na przeciwko napastnika. ,,Cyniczni są ci ludzie'' pomyślałem na głos, co go rozwścieczyło. I zrobiłe zwód na lewo, lecz zaatakowałem od prawej. Zadałem cios w jego boki przekręciłem ostrze. Ciągle mocno je trzymałem w dłoni.
avatar
Lupites Dombart
Jubiler
Jubiler

Posty : 34

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Administrator1 on Nie Wrz 15, 2013 9:06 am

MG
W karczmie panowała iście bojowa atmosfera. Mimo braku drzwi robiło się tam coraz duszniej. Bryzgająca, i już leżąca wszędzie krew oraz rzygowiny zaczęły parować. Wy zaczynacie odczuwać już skutki walki takie jak: ból, zmęczenie, brak sił i coraz większe odmóżdżenie... Wszystko wydaje się iść po waszej myśli, ale czy na pewno?
Delchire
Zaiste, dobrze udało Ci się wywnioskować, że czar zadziałał tylko na jednego z nich. Pierwszy cios zadałaś dosyć celnie. Rozharatałaś nim mu twarz od skroni do policzka, z którego bezwładnie wypadł język... Dużo krwi mu jednak nie upuściłaś. Gdy zaczęłaś się wokół niego teleportować czułaś, że kostur ciągle znajduje opór tylko nie wiedziałaś na czym. Z każdą kolejną materializacją i dematerializacją słabłaś. Gdy już wylądowałaś obok Anino upadłaś, z braku magicznych sił jednakże nie zemdlałaś. Zauważyłaś, że twój przeciwnik leży bezwładnie, bez żadnych konwulsji, ani drgnięć... W jego rękach jedynie spoczywał twój kostur...
Ragnarok
Cóż, plan wręcz idealny. Szybka szarża na napastnika, ogłuszenie go i zgniecenie na ścianie poświęcając to jedynie złamaną ręką. To by się udało, ale gdzieś w czystym pomieszczeniu lub na dworze na kamienistym podłożu, Ty jednak znajdujesz się w karczmie... Gdy zacząłeś biec w stronę wojownika on nawet nie drgnął ani się nie zaląkł. Wystawił tylko swoją maczugę i zaczął Cię obkładać. Chroniły Cię jednak tarcza i hełm, więc co najwyżej będziesz miał guza... Gdy już pędziłeś z gościem przywartym do tarczy nie uwzględniłeś dwóch rzeczy. Siły tarcia oraz tego, że każda akcja równa jest reakcji. Podłoga była śliska od krwi oraz tego, co zwrócili wcześniej bawiący się ludzie, więc w locie się poślizgnąłeś. Twój przeciwnik również padł więc tarczą rozkwasiłeś mu twarz czy okazji urywając mu aortę szyjną. Jednak z siłą pędu przerzuciło Cię nad nim i trzymając tarczę w jednym miejscu upadłeś na plecy. Połamałeś obie ręce... Jedna zablokowała Ci się w tarczy a z drugiej pomiędzy ramieniem a łokciem wystaje Ci piękna pęknięta kość. Po kilku chwilach oszołomienia zaczynasz odczuwać, co się stało...
Lupites
Jak tu nie być złym? Stracić sztylet, być małym goblinem i stać na przeciwko wielkiego napastnika, a znikąd nie mogła najść pomoc... Twój sprytny zwód jedynie spowolnił reakcję mężczyzny na twój atak. W związku z twoją wysokością wbiłeś mu ostrze prosto w wątrobę. Wywołałeś tym samym krwotok wewnętrzny w jego jamie brzusznej... Jednakże z przypływu emocji twój przeciwnik płaska stroną miecza trzasnął Cię w kolana, co oczywiście zaowocowało twoim upadkiem. Dzięki temu, że mocno trzymałeś sztylet rozciąłeś mu jamę brzuszną a ostrze zatrzymało się na miednicy przy okazji tobie wybijając palce w prawej dłoni. Twój przeciwnik zaczął się zataczać i tracić dużo krwi. Jego śmierć to kwestia sekund, może minut...
Anino wraca do gry ...
Podczas "snu" ukazuje Ci się wizja. Widzisz w niej zalaną krwią salę, pełną trupów i niedobitków. W pewnym momencie część z nich zaczyna się budzić i z ranami idą w twoją stronę... Nad nimi górowała jakaś kobieta przypominająca karczmarkę. Pobierała moc od twoich kompanów i przesyłała ją swoim umarlaka, które dobierają się do ciał innych istot...
W tym momencie się budzisz i widzisz taki stan, jaki został opisany u innych osób. Dlechire zbiera się koło Ciebie jednak nie ma swojego kostura, ork leży uziemiony na podłodze obok trupa a Lupites klęczy trzymając się za powybijane palce.
P.S.: Teraz kolej Anino a później kto wejdzie ten może napisać...
avatar
Administrator1
Admin
Admin

Posty : 84

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Anino Veri on Nie Wrz 15, 2013 10:29 am

Otarłam się o śmierć...
Gdy już się obudziłam czułam jakbym dzisiejszej nocy nic innego nie robiłam tylko z kompanami zalewałam się alkoholami... Jednak widok, który miałam przed oczami w ogóle temu nie zaprzeczał jednak po takiej imprezie nie było by tyle krwi . Po chwili zaczęłam analizować wszytki co się dotyhczas stało oraz interpretowałam mój sen...
Powoli wstałam podpierając się o stół i pomogłam wstać drugiej elfce. Na podłodze znalazłam mój jakże ważny sztylet wbity w wycharatne serce jednego mężczyzny. Podeszłam do ciała "trzymającego" kostur i wbiłam mu sztylet w serce zabierając własność dziewczyny... Wręczyłam jej go do ręki i krzyknęłam do reszty aby wstali i wyszli z karczmy...Trzeba spalić to przeklęte miejsce! Ruchy, ruchy... W tym momencie zauwarzyłam, że ork leży nie umiejąc wstać...Pomóżcie mi z nim ! Nie zostawimy go tak..
avatar
Anino Veri

Posty : 47

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Ragnarok on Nie Wrz 15, 2013 2:05 pm

Wszystko się stało tak szybko a teraz leżę na ziemi. Co to kurwa jest za numer jak można połamać obydwie ręce na raz. Ja pierdole zdechnę tutaj. Nigdy więcej nie zagram na skrzypcach, nie zapalę orczego ziela. Co to ma być!!!. Ylf gada mądrze podnieście mnie i przywiążcie tarczę i młot do moich rąk, ja napiąć moje mięśnie i ręce nie urwać się. Powiedziałem. Ile będę musiał być skazanym na nich? Pewnie puki moje kości się nie zrosną. Oby stało się to szybko. Jeżeli będą mnie długo niańczyć będą chcieli coś w zamian a ja nie chce im się odwdzięczać. Dwie kobiety i goblin normalne Dream Team jak sie patrzy. Leżałem i czekałem jak mnie podniosą
avatar
Ragnarok

Posty : 7

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Lupites Dombart on Nie Wrz 15, 2013 2:23 pm

Jak to mogło się stać, że oberwałem w kolana. Z drugiej jednak strony on sam się zamordował, lecz moje kolana za to sporo zapłaciły. Wyciągnąłem sztylet i schowałem go. Nagle poczułem ból w palcach. ,, Ja noe mogę, jak to mogło się stac.'' Zacząłem masować obolałe miejsce co pogorszyło sprawę. Nagle uświadomiłem sobie, że nie mam drugiego ostrza. Znalazłem go koło lady, podniosłem i coś mnie zastanowiło. No tak karczmarki nie ma. ,,Moi przyjaciele, zgadzam się, że musimy spalić to miejsce, ale gdzie jest karczmarka?'' krzyknąłem. Następnie przeszukałem swojego napastnika i podniosłem jego uzbrojenie i miecz i zacząłem je oglądać. (Co znalazłem?)
avatar
Lupites Dombart
Jubiler
Jubiler

Posty : 34

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Spokoju

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry

- Similar topics

Talam RPG :: Kaharia ::  :: Karczma

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach